niedziela, 7 lipca 2019

"Droga" - Cormac McCarthy



Powód, dla którego wzięła mnie ochota na sięgnięcie po ten tytuł (jakby nie patrzeć należący do klasyki literatury) jest banalny. Pan Remigiusz Mróz (tak, ten Mróz, którego albo się kocha, albo nienawidzi) w swojej serii o Joannie Chyłce wykreował bohatera, który powieści McCarthy’ego kochał całym sercem, do tego stopnia, że zyskał przezwisko Kormak. Uznałam, że muszę dowiedzieć się, o co ten cały szum i dlaczego ten autor zyskał aż taką popularność. W końcu „Droga” jest książką, która zdobyła nagrodę Pulitzera, przyznawaną w Ameryce za wybitne dzieła literackie.








O KSIĄŻCE

„Droga” – Cormac McCarthy
Tytuł oryginalny: „The Road”
Wydawnictwo Literackie
Data wydania wznowienia: 08.05.2019
Ilość stron: 272
Cena okładkowa: 34,90 zł







„Droga” opowiada o mężczyźnie i jego synu. Jest to, jak sama nazwa wskazuje, powieść drogi. Bohaterowie idą przez zniszczony kataklizmem świat, mając nadzieję na dotarcie do lepszego miejsca. Cywilizacja upadła, nie ma już ptaków, zwierząt, ani dobrych ludzi. Brak jest żywności oraz podstawowych produktów, a w mroku czai się niebezpieczeństwo, bo niektórzy doszli do wniosku, że kanibalizm jest jedyną opcją umożliwiającą przetrwanie. Mimo to ojciec i syn starają się nie tracić nadziei i być dobrymi ludźmi.

Jest to powieść poruszająca do głębi i nie dziwi mnie ani trochę, że została wyróżniona oraz okrzyknięta arcydziełem. Fabuła nie jest skomplikowana – bohaterowie idą przed siebie, szukając żywności oraz bezpiecznego miejsca, starając się dotrzeć na wybrzeże. Z drugiej strony cała książka jest niezwykle tajemnicza. Co się dokładnie stało, że świat wygląda tak jak wygląda? Kim są bohaterowie? Jak mają na imię? Co spodziewają się znaleźć na wybrzeżu? Najbardziej tajemnicze jest jednak zakończenie. Pozostawia naprawdę wiele do własnej interpretacji, co bardzo mi się spodobało. Szczególnie po tej dawce emocji, którą autor zafundował nam na ostatnich stronach.






„Droga” napisana jest pięknym językiem, również tłumacz wykonał tu kawał dobrej roboty, bo wydaje mi się, że nie zabił tego, co w tej książce najpiękniejsze. Nie będę ukrywać, że nie czyta się jej lekko. Nie tylko ze względu na ładunek emocjonalny oraz ciężki klimat, który czasami totalnie przytłacza, ale również na sposób, w jaki jest napisana. To było dla mnie coś nowego. Dialogi nie są w żaden sposób wyróżnione, nie ma też zaznaczone, który bohater wypowiada którą kwestię. Da się do tego szybko przyzwyczaić, ale jest to coś, co wyróżnia tę książkę i czyni ją jeszcze bardziej wyjątkową.

Nie da się ukryć, że ta książka jest arcydziełem. Pomimo smutku, bólu i ogromnej dawki brutalności, którą ze sobą niesie, czuć w niej także miłość i nadzieję. Pokazuje, że w każdych warunkach można pozostać dobrym człowiekiem. Trzeba tylko chcieć i mieć w sobie wystarczająco dużo siły. Warto ją przeczytać, zapewniam. Sama rzadko sięgam po tego typu książki, boję się, że będą dla mnie za ciężkie albo zbyt nudne. W tym przypadku również miałam obawy, ale okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Nie miałam ochoty odrywać się od lektury, chociaż czasami musiałam ją odłożyć, bo czułam się przytłoczona jej klimatem. Nie jest to książka lekka, ale z całą pewnością warta uwagi.



MOJA OCENA

★★★★★★★★✩✩    8/10
P. 
 (very.little.book.nerd)



10 komentarzy:

  1. Czytałam tę książkę w starym wydaniu i bardzo mi się podobała. Chce jednak kupić to wydanie i postawić sobie na półce <3

    OdpowiedzUsuń
  2. O McCarthy sporo dobrego słyszałam, ale chwilowo nie ciągnie mnie do jego twórczości. Kiedyś na pewno coś przeczytam, żeby zweryfikować sobie opinie o nim.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam już trochę na temat tej książki i nie jestem zbytnio do niej przekonana. Problem polega na tym, że lubię jak coś się dzieje, jest jakaś akcja. A z tego co wiem, tutaj bohaterowie po prostu idą, szukając pożywienia. Mało jest dialogów, czego osobiście bardzo nie lubię. Tę książkę sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam już co nieco o tej książce. Ba, nawet czytałam, dzięki czemu już wiem, że nie można tam wyszukiwać akcji goniącej akcji, ale to nie sprawiło, że porzuciłam chęć poznania jej, bo widzę, iż warto dać jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książkę warto uwzględnić w planach czytelniczych, przygodę z nią zaliczam do udanych. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Opowieści drogi są zwykle dla mnie tymi najlepszymi. Tej jeszcze nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam do czego się odnieść. Nie kokarze ani autora ani jego książek. Twoja recenzja jest pierwsza z jaką kiedykolwiek się zetknęłam. Na tą chwilę jednak odpuszczę ją sobie. Kinga

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam w planach nadrobienie lektury tej książki, bo to aż wstyd jej nie znać... I mam nadzieję, że szybko mi się to uda :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Powieści drogi nie są moim ulubionym gatunkiem. Czasami po nie sięgam, ale często ich czytanie to dla mnie męczarnia. Po Twoim opisie mam wrażenie, że autor wybrał sobie fabułę, która jest już bardzo oklepana w filmach. Mam wrażenie, że nie raz już oglądałam filmy, gdzie coś się wydarzyło na ziemi, przeżyło tylko kilka normalnych ludzi, którzy szukają pożywienia, schronienia i próbują wyjaśnić co właściwie się stało. A do tego muszą walczyć z zombii/mutantami/potworami. Chyba sobie odpuszczę tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwsze słyszę o autorze. Póki co nie mam zamiaru przeczytać, bo stosik aż straszy swą wielkością :) jak się odrobię, to pomyślę nad nią.

    OdpowiedzUsuń