poniedziałek, 15 stycznia 2018

"Klątwa Przeznaczenia" - Monika Magoska-Suchar i Sylwia Dubielecka




O „Klątwie Przeznaczenia” od samego początku było dosyć głośno – głównie na blogach czy bookstagramach. Jedni książkę ostro krytykowali, inni się nią zachwycali. Niestety niepochlebne opinie trochę mnie z początku zniechęciły, dlatego dopiero po jakimś czasie od premiery zdecydowałam się sięgnąć po debiutancką książkę naszych polskich autorek. Sięgnęłam, przeczytałam… i przepadłam! Dlatego dziś zdecydowanie pojawiam się z recenzją pozytywną i mam nadzieję zachęcić tych, którzy jeszcze się wahają, do sięgnięcia po historię Arienne i Severa.


sobota, 30 grudnia 2017

Podsumowanie roku |2017|




Ten rok nie był dla mnie łaskawy jeśli chodzi o czytanie. Najpierw matura, do której bardzo dużo się przygotowywałam, potem trochę wolnego (przez cztery miesiące wakacji nieco nadrobiłam czytanie, ale nie aż tak, jakbym chciała – sporo wyjeżdżałam albo po prostu spędzałam czas poza domem). Później początek studiów, gdzie wszystko okazało się dla mnie zupełnie nowe i aż do teraz muszę nieco nadrabiać materiał z przedmiotów, których w liceum nie miałam, a które tutaj się przydają, żeby być za wszystkim na bieżąco. Do tego godziny zajęć – na uczelni bywam nieraz całe dnie, więc czytam głównie w autobusach i tramwajach, a jak wiadomo – nie zawsze się da lub ma się na to siłę.


piątek, 29 grudnia 2017

"I nie było już nikogo” – Agatha Christie





Od dawna miałam ochotę na jakąś książkę Agathy Christie, ale nigdy nie wiedziałam, od której zacząć swoją przygodę z tą autorką. Problematyczna była też dla mnie ogromna ilość wydań jej książek. W końcu wybrałam to, której najbardziej mi się spodobało – z Kolekcji Kryminałów Wydawnictwa Dolnośląskiego – i kupiłam sobie dwa pierwsze (według numeracji na okładkach) tomy. Zaczęłam co prawda od tomu drugiego, ale co z tego – i tak nie mają one ze sobą nic wspólnego. Tak oto w niecałe dwa dni przeczytałam „I nie było już nikogo” znane też pod nazwą „Dziesięciu małych murzynków”.


sobota, 23 grudnia 2017

"Dopóki śpiewa słowik" - Antonia Michaelis




Tak już mam, że wystarczy mi jedna bardzo dobra powieść danego autora, by natychmiast zachciało mi się przeczytać wszystkie inne w jego dorobku. Tak też było po lekturze „Baśniarza” Antonii Michaelis – książki, która skradła moje czytelnicze serduszko i zajęła zaszczytne miejsce pośród najlepszych przeczytanych przeze mnie książek w zeszłym roku. Na Poznańskich Targach Książki udało mi się w bardzo dobrej cenie dostać inną powieść tej autorki, „Dopóki Śpiewa Słowik”. Miałam nadzieję na równie dobrą historię, o której długo nie zapomnę i którą postawię na tegorocznym podium. Niestety, mimo, że generalnie książka mi się spodobała, miała też więcej minusów niż „Baśniarz”, przez co nie mogę ocenić jej aż tak wysoko.


niedziela, 17 grudnia 2017

"Kasacja" - Remigiusz Mróz




Wstyd się przyznać, ale dopiero niedawno przeczytałam swoją pierwszą książkę Remigiusza Mroza. Na początku w ogóle nie miałam zamiaru sięgać po twórczość tego pana, zniechęcała mnie przede wszystkim ilość tomów w każdej z popularniejszych serii oraz oszałamiająca prędkość wydawania kolejnych – od pewnego czasu wolę po prostu książki jednotomowe, bo gdy za długo męczę się z jednymi bohaterami czy światem przedstawionym, zwyczajnie mi one brzydną. No ale gdy idąc chodnikiem zauważyłam, że przed budynkiem wydawnictwa stoi stół  pełen przecenionych książek (w stanie idealnym), gdzie każdy tom serii z Chyłką kosztował zaledwie 10 zł – no szczerze, kto by się oparł? Udało mi się znaleźć pierwsze cztery tomy serii, które z radością przygarnęłam. W tym momencie „Kasacja” jest już za mną i jestem pewna jednej rzeczy. Remigiusz Mróz zyskał nową fankę.


niedziela, 3 grudnia 2017

"Pani Einstein" – Marie Benedict





Odkąd na instagramie u Kacpra (którego blog możecie znaleźć tutaj: Men’s books!) mignęła mi ta książka i pozytywna opinia o niej, uznałam, że muszę ją przeczytać. Fizykę lubię, Einsteina kojarzę, ale no jak to, o jego żonie nie wiem zupełnie nic! Nawet Internet nie ma o niej za dużo do powiedzenia. Szczególnie zachęciło mnie hasło na okładce, głoszące, że „Teorię względności stworzyłA Einstein”. Jak to? Dlaczego w takim razie uczą nas w szkołach tylko o Albercie? Ile w tym zdaniu jest prawdy? Musiałam dostać odpowiedź na te pytania!

poniedziałek, 13 listopada 2017

"Lokatorka" - JP Delaney





Nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby o „Lokatorce” w ostatnim czasie. Premiera książki była już kilka miesięcy temu i to wtedy było o niej najgłośniej, ale cały czas jej okładka miga mi gdzieś podczas przeglądania Instagramów czy blogów. Zastanawiało mnie, czy naprawdę jest tak dobra, jak wszyscy mówią, czy też to tylko kolejna przereklamowana pozycja, na którą szkoda czasu. Nie ma oczywiście lepszego sposobu, niż przekonać się o tym na własnej skórze.  No więc przeczytałam i przekonałam się, że wcale nie jest tak dobra jak się spodziewałam po tych wszystkich opiniach, ale tak czy inaczej na swój sposób mi się spodobała.

wtorek, 7 listopada 2017

"Dziewczyna z Brooklynu" - Guillaume Musso





Nie planowałam czytania tej książki w najbliższym czasie, ale już od dawna mnie ona intrygowała, więc gdy kilkanaście dni temu dostałam ją w prezencie, uznałam, że nie ma co odkładać jej na półkę. Nie oszukujmy się, zanim bym po nią sięgnęła, biedna leżałaby tam pewnie przez kolejne kilka miesięcy. Dlatego bardzo spontanicznie uznałam, że przeczytam ją od razu. I wcale tego nie żałuję, bo bardzo dawno nie miałam w łapkach żadnego kryminału i trochę zatęskniłam za ich klimatem, tajemnicami z przeszłości i zagadkami do rozwiązania. Na szczęście w "Dziewczynie z Brooklynu" dostałam to wszystko i jeszcze więcej!


niedziela, 22 października 2017

"Rozgrywka" - J.Stering | Przedpremierowo |





Przyznaję, że sięgnęłam po tę książkę bez zbytniego zagłębiania się w opisy fabuły czy recenzje innych czytelników. Może gdybym to zrobiła, uznałabym, że ta książka raczej nie jest dla mnie. Ale no cóż, chyba każdemu zdarza się czasami spontanicznie po coś sięgnąć, a potem odrobinkę się rozczarować. „Rozgrywka” to książka absolutnie przeciętna, jedynie ostatnie kilkadziesiąt stron zainteresowało mnie i sprawiło, że zaczęłam być ciekawa zakończenia tej historii.



środa, 4 października 2017

"Lab girl" - Hope Jahren | Przedpremierowo |





Zazwyczaj nie sięgam po tego typu książki, ale przyciągająca wzrok okładka i interesujący opis sprawiły, że postanowiłam dać "Lab girl" szansę. I tak oto weszłam w posiadanie książki, którą można uznać za biografię, pamiętnik lub po prostu opowieść pisaną przez kobietę naukowca. Hope Jahren z pewnością należy się podziw za jej determinację, siłę i poświęcenie dla pasji. Napisana przez nią książka nie jest może wybitna, ale nie żałuję spędzonego przy niej czasu.