poniedziałek, 13 listopada 2017

"Lokatorka" - JP Delaney





Nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby o „Lokatorce” w ostatnim czasie. Premiera książki była już kilka miesięcy temu i to wtedy było o niej najgłośniej, ale cały czas jej okładka miga mi gdzieś podczas przeglądania Instagramów czy blogów. Zastanawiało mnie, czy naprawdę jest tak dobra, jak wszyscy mówią, czy też to tylko kolejna przereklamowana pozycja, na którą szkoda czasu. Nie ma oczywiście lepszego sposobu, niż przekonać się o tym na własnej skórze.  No więc przeczytałam i przekonałam się, że wcale nie jest tak dobra jak się spodziewałam po tych wszystkich opiniach, ale tak czy inaczej na swój sposób mi się spodobała.

wtorek, 7 listopada 2017

"Dziewczyna z Brooklynu" - Guillaume Musso





Nie planowałam czytania tej książki w najbliższym czasie, ale już od dawna mnie ona intrygowała, więc gdy kilkanaście dni temu dostałam ją w prezencie, uznałam, że nie ma co odkładać jej na półkę. Nie oszukujmy się, zanim bym po nią sięgnęła, biedna leżałaby tam pewnie przez kolejne kilka miesięcy. Dlatego bardzo spontanicznie uznałam, że przeczytam ją od razu. I wcale tego nie żałuję, bo bardzo dawno nie miałam w łapkach żadnego kryminału i trochę zatęskniłam za ich klimatem, tajemnicami z przeszłości i zagadkami do rozwiązania. Na szczęście w "Dziewczynie z Brooklynu" dostałam to wszystko i jeszcze więcej!


niedziela, 22 października 2017

"Rozgrywka" - J.Stering | Przedpremierowo |





Przyznaję, że sięgnęłam po tę książkę bez zbytniego zagłębiania się w opisy fabuły czy recenzje innych czytelników. Może gdybym to zrobiła, uznałabym, że ta książka raczej nie jest dla mnie. Ale no cóż, chyba każdemu zdarza się czasami spontanicznie po coś sięgnąć, a potem odrobinkę się rozczarować. „Rozgrywka” to książka absolutnie przeciętna, jedynie ostatnie kilkadziesiąt stron zainteresowało mnie i sprawiło, że zaczęłam być ciekawa zakończenia tej historii.



środa, 4 października 2017

"Lab girl" - Hope Jahren | Przedpremierowo |





Zazwyczaj nie sięgam po tego typu książki, ale przyciągająca wzrok okładka i interesujący opis sprawiły, że postanowiłam dać "Lab girl" szansę. I tak oto weszłam w posiadanie książki, którą można uznać za biografię, pamiętnik lub po prostu opowieść pisaną przez kobietę naukowca. Hope Jahren z pewnością należy się podziw za jej determinację, siłę i poświęcenie dla pasji. Napisana przez nią książka nie jest może wybitna, ale nie żałuję spędzonego przy niej czasu.


sobota, 30 września 2017

"Żerca" - Katarzyna Berenika Miszczuk




„Żerca” to jedna z moich zdobyczy z Warszawskich Targów Książki, kupiona zaledwie kilka dni po premierze. Oczywiście swoje na półce odstała, bo mimo, że cała seria od dawna mnie kusiła, dopiero jakiś czas temu postanowiłam sięgnąć po „Szeptuchę”. Przygody Gosi wciągnęły mnie już od pierwszego tomu, zakochałam się w bohaterach, świetnym poczuciu humoru i naprawdę wciągnęłam się w fabułę. Również tutaj nie mogło być inaczej. Możliwe nawet, że było lepiej niż kiedykolwiek wcześniej!



"Noc Kupały" - Katarzyna Berenika Miszczuk



Jak to jest, że „Szeptuchę” przeczytałam praktycznie w jeden dzień, natomiast „Noc Kupały” męczyłam ponad tydzień? Oczywiście „męczyłam” to nie do końca dobre słowo, bo książka bardzo mi się podobała, jednakże nie mogłam wciągnąć się w nią tak jak w pierwszy tom, przez co całokształt oceniam odrobinkę gorzej. Ale spokojnie, bo mimo to jest bardzo dobrze!


wtorek, 12 września 2017

"Wyspa dusz" - Sandi Tan




Ta książka to dla mnie coś niezwykle zaskakującego. Zacznę od tego, że kupiłam ją za zabójczą cenę, bo wydałam całe 1,24 zł (nie, nie pomyliłam przecinka - złotówka i dwadzieścia cztery grosze). Oceny w internecie ma bardzo marne, bo niewiele powyżej sześciu gwiazdek. Opis mnie zaciekawił, ale gdy już zaczęłam czytać, trochę się zmartwiłam, czy uda mi się w nią wciągnąć. Szybko rozwieje wątpliwości: tak, udało mi się. I to tak, że dałam jej prawie maksymalną ilość gwiazdek. "Wyspa dusz" zdecydowanie nie jest popularna, nigdy wcześniej o niej nie słyszałam ani nie zauważyłam jej w żadnej księgarni, dlatego mam nadzieję, że uda mi się zwrócić na nią waszą uwagę, bo jest naprawdę świetna!



niedziela, 27 sierpnia 2017

"Szeptucha" - Katarzyna Berenika Miszczuk





Skusiłam się na tę książkę właściwie przypadkiem i gdy już ją kupiłam, odłożyłam na półkę, by poczekała na swoją kolej. Czekała, przyznaję, całkiem długo. Nawet to, że zabrałam ją do Warszawy na Targi Książki i otrzymałam przecudną dedykację od autorki jakoś specjalnie nie zmotywowało mnie, bym szybciej się za nią zabrała. W końcu, po ładnych kilku miesiącach od zakupu, uznałam, że to już najwyższy czas… Teraz, przy świadkach, chciałabym ją serdecznie przeprosić za to, że tak długo leżała niedoceniana. Jeśli wasze egzemplarze też tak leżą, nie dajcie się prosić – „Szeptucha” jest tak świetna, że aż szkoda żeby się kurzyła!


niedziela, 20 sierpnia 2017

"Wszechświat w twojej dłoni" - Christophe Galfard |Przedpremierowo|





Nie wiem czy wiecie, bo wspominałam o tym tylko raz, ale w liceum jednym z moich rozszerzonych przedmiotów była fizyka. Ze wszystkich zagadnień przerobionych na tych lekcjach najbardziej interesowały mnie te związane z kosmosem, budową wszechświata oraz astronomią (i uwierzcie, że nie zmyślam tego tylko dlatego, że taki obrazek pasuje do tematyki powyższej książki – naprawdę tak było!). Niestety, o ile nauczyłam się w szkole obliczać prędkość planet czy też kąt, pod którym chłopiec musi kopnąć piłkę na Księżycu, by upadła x metrów dalej – niewiele było tematów, które przybliżyły by mi interesujące mnie teoretyczne zagadnienia, takie jak budowa każdego zakątka naszego Wszechświata. Na ratunek przyszło mi Wydawnictwo Otwarte z tą oto książką. Przy okazji – tam ta da dam – zdobyłam pierwszy w moim życiu egzemplarz recenzencki! Czuję się taka dumna!




wtorek, 8 sierpnia 2017

"Początek wszystkiego" - Robyn Schneider





Książki zazwyczaj mają to do siebie, że dają nam powody do radości. Cieszymy się, mogąc przeczytać jakąś ciekawą historię, poznać interesujących bohaterów, wciągnąć się w fabułę i spędzić kilka godzin w miłym, książkowym towarzystwie. "Początek wszystkiego" wygrałam niedawno w konkursie organizowanym przez wydawnictwo i muszę przyznać, że po przeczytaniu tej książki również miałam powody do radości. Aż dwa. Pierwszy: nie musiałam wydawać na nią własnych pieniędzy, bo gdybym to zrobiła, byłabym bardzo, bardzo zła. Drugi: "Początek wszystkiego" ma troszkę ponad trzysta stron i całe szczęście, że nie więcej!