sobota, 18 lipca 2020

"Red, White & Royal Blue" - Casey McQuiston



„Red, White & Royal Blue” to kolejna z tych książek, które jeszcze przed premierą robią wokół siebie dużo szumu. Często podchodzę do takich pozycji z rezerwą, tym razem jednak rzuciłam się na tę książkę z ogromnym entuzjazmem. Który ostatecznie okazał się chyba zbyt duży…






O KSIĄŻCE

„Red, White & Royal Blue” – Casey McQuiston
Tytuł oryginalny: „Red, White & Royal Blue”
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Data wydania: 16.06.2020
Ilość stron: 476
Cena okładkowa: 39,99 zł







Co się stanie, gdy Pierwszy Syn Ameryki zakocha się w księciu Walii? Podczas wesela na brytyjskim dworze królewskim wybucha kłótnia. W jej wyniku książę Henry i Alex - syn prezydentki USA - lądują w torcie weselnym, co wywołuje kryzys dyplomatyczny między państwami. Żeby go zażegnać, PR-owcy wymyślają ustawkę: Henry i Alex mają spędzić razem jeden dzień, pokazując się mediom jako najlepsi przyjaciele. Nikt się nie spodziewa, że fałszywa, instagramowa przyjaźń przerodzi się w uczucie, które młodzi mężczyźni będą zmuszeni ukrywać przed całym światem. Jak długo dadzą radę udawać?

            Już na wstępie powiem, że pozytywne recenzje o „Red, White & Royal Blue” docierały do mnie jeszcze na długo przed polską premierą tej książki, więc miałam co do niej dość spore oczekiwania. I jedyne, co przychodzi mi do głowy po przeczytaniu ostatniej strony, to to, że spodziewałam się czegoś lepszego.

            Początek naprawdę mnie zaciekawił. Wpadka na weselu, pomysł na ogarnięcie całego tego skandalu, niechętne spotkania księcia Henry’ego i Alexa – naprawdę byłam mile zaskoczona tym, jak szybko i przyjemnie czytało mi się o przygodach tej dwójki. Podobnie końcówka, bo ostatnie sto stron jest tak pełne akcji, że nie mogłam się oderwać. Problem stanowi to, że środek jest moim zdaniem dość nijaki. Przez jakieś dwieście/trzysta stron akcja jest powolna, skupia się na rozkwitającym romansie chłopców i tak naprawdę żądne wątki poboczne nie przebijają się na tyle, by nieco rozkręcić fabułę.






            Minusem dla mnie była również polityka. Jasne, można było się jej spodziewać w książce, której główny bohater jest synem prezydent USA, a jego ukochany księciem Anglii. Chodzi mi bardziej o to, że jako osoba, która tylko pobieżnie orientuje się w polityce tych krajów, nie do końca rozumiałam niektóre żarty czy nawiązania. To jednak nie jest na tyle duża wada, by wpłynąć na moją końcową ocenę.

            Warto też wspomnieć o tłumaczeniu, wokół którego zrobił się niedawno spory szum. Nie czytałam tej książki w oryginale, więc nie mam porównania, ale nie raz i nie dwa czułam, że dialogi są sztywne, a niektóre zdania pozbawione sensu. Nie jest to jednak przytyk do samej książki, więc to również nie wpłynęło na moją ocenę. Po prostu warto o tym wspomnieć, bo jeśli ktoś nie ma problemu z czytaniem po angielsku, to może lepiej byłoby mu sięgnąć po tę książkę w oryginale.

            Plusem jest zdecydowanie przesłanie, jakie niesie ta książka oraz ogólnie poruszana przez autorkę tematyka. To, że nie jest ważne pochodzenie, ważne jest to, by być wiernym samemu sobie i swoim przekonaniom. To, że chociaż kiedyś homoseksualizm uznawany był za grzech i zło największe, teraz na szczęście to się zmienia, co daje wielu osobom szansę na szczęśliwe życie.

            Bohaterowie tej książki bez problemu zdobyli moją sympatię. Alex rozkochał mnie w sobie swoją odwagą i walką o to, na czym mu zależało. Podobnie Henry, którego z początku – jak każdy, łącznie z Alexem – uważałam za nudnego gbura. Cała reszta, czyli Nora, June, Bea… Jestem pewna, że po lekturze tej książki je również pokochacie.

            Polecam wam „Red, White & Royal Blue” bo to przemyślana, zabawna i urocza powieść, która porusza ważne tematy. Jednak polecam nie nastawiać się na coś ekstra, bo ja się nastawiłam, a ostatecznie przez ponad połowę książki po prostu czekałam, aż fabuła się rozkręci. To dobra książka, ale zdecydowanie nie najlepsza, jaką miałam okazję czytać w ostatnim czasie.



MOJA OCENA

★★★★★★✩✩✩✩    6/10
P.
 (very.little.book.nerd)

(Akredytacja 03/05/2020)

12 komentarzy:

  1. Szkoda, że się lekko rozczarowałaś oczekując czegoś lepszego. Ja czekam na kolejny nakład z lepszym tłumaczeniem.


    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że szybko wyjdzie. Tutaj, szczególnie na początku, czuć że ktoś zawalił tę robotę...

      Usuń
  2. Książka nie wpadnie w moje ręce czytelnicze, ale widzę, że może zainteresować moją córkę, klimaty, w których lubi się obracać, zatem chętnie posunę jej tytuł pod rozwagę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej nie mam w planach sięgać po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem! Nie każdy lubi taką tematykę. Mnie na początku odstraszały wątki polityczne :)

      Usuń
  4. nie wiedziałam, że 100 stron to końcówka ;-). Trochę nie mój klimat, ale na pewno ta książka ma spore grono fanów :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w planach przeczytać, ale w oryginale. Właśnie te byki w tłumaczeniu mocno mnie zniechęcają. Ale to coraz częstszy problem na naszym rynku, więc ostatnio po takie głośne tytuły sięgam tylko po angielsku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie zaczynam przekonywać się do czytania w oryginale :)

      Usuń
  6. Raczej nie w moim stylu, ogólnie to szkoda, że nie spełniła Twoich oczekiwań. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale pocieszam się, że zawsze mogło być gorzej :)

      Usuń