środa, 19 kwietnia 2017

"Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć" - J.K.Rowling








W związku z popularnymi ostatnio dodatkami do serii o Harrym Potterze, nowymi wydaniami książek, gadżetami, przedstawieniami i całym tym przedłużaniem fenomenu młodego czarodzieja, jego fani podzielili się na tych, dla których seria skończyła się wraz siódmym tomem i ósmym filmem, oraz na tych, którzy z entuzjazmem wyczekują wszystkich nowych premier. Ja przyjmuję niezwykle sceptycznie nowe wydania tych samych książek, edycje ilustrowane również mnie nie przekonują, chociaż ilustracje w nich są śliczne. Notesy w kolorach domów w cenie wyższej niż niejedna książka? Odmówię. Nowe, ładniejsze wydania podręczników z Hogwartu ? Nie, dziękuję, wystarczą mi stare. Jednak do nowych książek nadal mam słabość, i tak jak podekscytowana biegłam w dzień premiery po „Przeklęte dziecko”, tak i „Fantastyczne Zwierzęta” wzbudziły moje ogromne zainteresowanie.









O KSIĄŻCE

„Fantastyczne Zwierzęta i jak je znaleźć” – J.K.Rowling
Tytuł oryginalny: „Fantastic Beasts And How To Find Them”
Wydawnictwo:  Media Rodzina
Rok wydania oryginału: 2017
Ilość stron: 312
Cena okładkowa: 39 zł









FABUŁA

Newt Skamander, specjalista od magicznych zwierząt, przybywa do Nowego Jorku z walizką pełną przeróżnych stworzeń. Przypadkowo jedno z nich, mały i niesforny niuchacz, wydostaje się na wolność. Gdy Newt udaje się za nim w pościg, jego walizka nieoczekiwanie dostaje się w niepowołane ręce. Korzystając ze sposobności, inne zwierzęta również pragną pozwiedzać Nowy Jork. Poszukiwanie uciekinierów nie jest jedynym wątkiem, okazuje się bowiem, że w mieście pojawiła się nieznana i niebezpieczna siła, która sieje zniszczenie i śmierć.






BOHATEROWIE
Forma scenariusza nie pozwoliła na dokładniejszy opis postaci i ich charakterów, jednak moim zdaniem to, co otrzymaliśmy, wystarczy. Bardzo polubiłam Newta oraz Jackoba, ten drugi wprowadzał wiele humorystycznych elementów. Co do Tiny miałam mieszane uczucia, na początku ją lubiłam, potem zrobiła coś niezwykle głupiego, co odrobinkę osłabiło moją sympatię do niej, a potem, znów zyskała w moich oczach. Bohater ratujący świat, jego ambitna koleżanka i zabawny człowieczek – nie przypomina wam to przypadkiem innej paczki przyjaciół? ;)
 Ja wiem, że zwierzątka trudno podpiąć pod bohaterów, ale nic nie poradzę, że Pickett skradł moje serce całkowicie. Podobnie jak mały, uroczy niuchacz oraz cała zgraja innych stworzonek.




SCENIARIUSZ

W magicznym uniwersum zapanowała ostatnio moda na scenariusze. Patrząc teraz na oba mam wrażenie, że „Przeklęte dziecko” wydane w formie scenariusza teatralnego czytało mi się mniej przyjemnie, niż „Fantastyczne Zwierzęta” jako scenariusz filmowy. Podobało mi się opisywanie kolejnych ujęć, a znając klimat Potterowych filmów mogłam sobie bez problemu wyobrazić większość scen tak, jakbym oglądała film. Generalnie forma scenariusza mi nie przeszkadza i jest niezwykle ciekawą odmianą od innych czytanych książek. Do tego czyta się go jednym tchem, niezwykle lekko i przyjemnie. Wiadomo, że w normalnej powieści można by było zawrzeć więcej szczegółów, ale nie wiem, czy to byłoby tak koniecznie potrzebne. Z tego co wiem, to film gra tu główne skrzypce, a scenariusz jest jedynie dodatkiem. Znając życie książka bardzo by się różniła od ekranizacji i nic dobrego by z tego nie wyniknęło. Chyba nie miałabym nic przeciwko, gdyby scenariusze kolejnych czterech filmów również zostały wydanej w takiej formie.






WYDANIE

Moim skromnym zdaniem człowiek, który zaprojektował tę okładkę, powinien zostać uhonorowany każdym możliwym wyróżnieniem przyznawanym w tej dziedzinie (o ile jakiekolwiek istnieje…). Jest tak piękna, że mogłabym na nią patrzeć całymi dniami. Bardzo lubię motywy tego typu, jak te zastosowane na okładce. Błyszczące elementy dodają jej niesamowitej magii i uroku, przyciągając wzrok. Jedyny minus to taki, że trzeba się bardzo postarać, żeby zrobić jej dobre zdjęcia, bo światło robi z tymi świecidełkami co chce ;). Brawo za twardą oprawę, myślę, że w miękkiej książka nie prezentowałaby się nawet w połowie tak pięknie. Ilustracje w środku również bardzo mi się spodobały. Za opracowanie graficzne wydawnictwo zdecydowanie otrzymuje ode mnie gromkie brawa!



FILM

Postanowiłam nie tykać się filmu przed przeczytaniem scenariusza, ale zaraz po zabrałam się za jego oglądanie. I wiecie co? Był świetny! Początkowo, oglądając, przerzucałam kolejne strony książki, śledząc tekst, ale potem tak wciągnęłam się w oglądanie, że przestałam to robić. Urzekły mnie efekty specjalne i wszystkie te magiczne stworki. Wielokrotnie podczas oglądania zaczynałam się śmiać, a zaznaczę, że nie zdarza mi się to często na filmach. Irytował mnie jedynie aktor grający Credence’a, czytając scenariusz miałam przed oczami chłopaka zagubionego, ale nie aż tak dziwacznego. Również aktor grający Newta miał czasami odrobinę fajtłapowaty wyraz twarzy, ale jestem w stanie przymknąć na to oko.
 Spotkałam się z opinią, żeby nie czytać najpierw scenariusza, bo głupio będzie wiedzieć, co zaraz wydarzy się w filmie. Niestety, moje zdanie jest zupełnie inne. Uważam , że nie czytałoby mi się tak przyjemnie scenariusza, gdybym najpierw obejrzała film – owszem, tym sposobem wiedziałam, co zaraz wydarzy się na ekranie, ale bardzo interesujące było dla mnie wyobrażanie sobie podczas czytania poszczególnych scen właśnie jako ujęcia filmowe. Uważam, że dopasowywanie scenariusza do obejrzanego wcześniej filmu odebrałoby mu część magii.







OGÓLNIE

Spoglądając lata temu na malusią książeczkę, będącą zwykłym spisem magicznych stworzeń, zastanawiałam się, jakim cudem jest zapowiadany film „na je podstawie”. Film na podstawie książki, która nie ma fabuły, nie posiada bohaterów i jest po prostu mini-encyklopedią? No cóż, jak widać można. I to całkiem nieźle.
Fabuła jest świetna. Cały czas coś się dzieje, wszystko składa się w logiczną całość. Przedstawiona historia nie jest ani trochę naciągana, tak jak moim zdaniem miało to miejsce w „Przeklętym dziecku”. Do tego ciekawi bohaterowie, odpowiednia dawka humoru i dostajemy świetną historię, trzymającą poziom tych z oryginalnej serii o młodym czarodzieju.




MOJA OCENA

★★★★★★★★★✩   9/10 




P.
(very.little.book.nerd)




17 komentarzy:

  1. Fantastyczne zwierzęta są o niebo lepsze od Przeklętego dziecka. Czuć w nich pióro Rowling a nie jakieś fanfikopodobne cuś xD
    Jeżeli chcesz poznać obszerniejszą opinie na temat tej książki zapraszam na mój blog:
    biblioteka-feniksa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również wolę "Fantastyczne Zwierzęta", mimo że "Przeklęte dziecko" całkiem mi się podobało. Możliwe jednak, że wynikało to bardziej z sentymentu dla całej serii, niż z moich obiektywnych odczuć co do tej pozycji ;)

      Usuń
  2. Uwielbiam tą historię! I to nowsze wydanie jest przepiękne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz o nowszym wydaniu podręcznika o tym samym tytule? Również uważam, że jest ładniejsze od starego wydania, ale mimo to mam sentyment do tego czerwonego, cieniutkiego maluszka :)

      Usuń
  3. Śliczne tulipany. Ja po książkę raczej nie sięgnę - przygodę z Harrym Potterem zakończyłam kilka lat temu po przeczytaniu ostatniego tomu serii Rowling. Ostatnio nastąpiła reaktywacja świata czarodziejów. Muszę przyznać, że książka jest ślicznie wydana :).

    Pozdrawiam, a w wolnej chwili zapraszam do siebie zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, uwielbiam kwiaty, a do zdjęć zawsze ślicznie pasują :) Rozumiem, tak jak napisałam na początku, znam kilka osób z takim podejściem jak ty, dla których seria zakończyła się na Insygniach Śmierci.

      Usuń
  4. Faktycznie okładka piękna. Niestety oglądałam film więc nie widzę sensu żeby czytać tę powieść. Bardzo piękne zdjęcia i ciekawy blog :) Będę obserwować i wpadać od czasu do czasu.

    pozdrawiam i zapraszam do mnie

    czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak napisałam, opinie są różne, niektórzy twierdzą, że lepiej obejrzeć film najpierw, chociaż osobiście nie widzę w tym sensu. Dziękuję, zależy mi na tym, by zdjęcia do postów były jak najlepsze a posty jak najciekawsze, bo jestem dopiero początkująca w kwestii blogowania :)

      Usuń
  5. Muszę zaopatrzyć się w ten scenariusz, bo również chciałabym go przeczytać zanim obejrzę film :)
    aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj, warto! A i zaopatrzyć się we własny egzemplarz warto, bo na półce prezentuje się bajecznie :)

      Usuń
  6. Oglądałam, jeszcze nie czytałam, ale mój własny egzemplarz już czeka na półce ;)
    Mam nadzieję, że lektura okaże się tak fantastyczna jak film, na którego kolejne części już nie mogę się doczekać!
    Pozdrawiam,
    www.favouread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również czekam niecierpliwie na kolejne części i mam nadzieję, że wszystkie zostaną wydane w formie scenariusza ;)

      Usuń
  7. Jedyna książka tej autorki, którą chcę przeczytać �� A wydanie i film piękne ������

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiało, a może kiedyś zachęcisz się też do innych jej książek ;)

      Usuń
  8. Chciałabym mieć całą kolekcję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeczytałam ten scenariusz i miło było wrócić do świata Fantastycznych właśnie przy jego pomocy.:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta. Okładka. Jest. Taka. Piękna <3 <3 Ale żałuję, że polskie wydanie nie ma obwoluty. Chociaż i tak kupię XD

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń