sobota, 1 lutego 2020

"I żyli długo i szczęśliwie” – C. C. MacDonald



Połączenie obyczajówki opowiadającej o małżeńskich problemach i trudnościach z zajściem w ciążę oraz thrillera z niebezpiecznym prześladowcą w roli głównej może albo skończyć się wielkim sukcesem, albo dość sporym rozczarowaniem. Jak było w tym przypadku?






O KSIĄŻCE

„I żyli długo i szczęśliwie” – C. C. MacDonald
Tytuł oryginalny: „Happy Ever After”
Wydawnictwo Otwarte
Data wydania: 12.02.2020
Ilość stron: 408
Cena okładkowa: 39,99 zł







Naomi nie jest zbyt zadowolona ze swojego życia. Ma co prawda cudowną córeczkę, ale mimo wszelkich starań nie może zajść w drugą ciążę, a stres z tym związany odbija się na jej małżeństwie. Dodatkowo jej mąż Charlie stał się ostatnio jeszcze bardziej niedostępny i irytujący niż zwykle. Dlatego gdy Naomi poznaje Seana, nie może mu się oprzeć. Od razu żałuje tej chwili słabości, szczególnie wtedy, gdy okazuje się, że w końcu udało jej się zajść w ciążę. Tylko kto jest ojcem? I kim tak właściwie jest Sean? Naomi nie ma pojęcia, że stała się pionkiem w niebezpiecznej grze.

Moje nastawienie co do tej książki zmieniało się jak szalone. Na początku byłam podekscytowana, bo jej opis bardzo mi się spodobał i spodziewałam się po niej czegoś ekstra. Potem mój entuzjazm trochę osłabł, bo zaczęły pojawiać się pierwsze recenzje, opisujące tę książkę jako wyjątkowo nudną. Później pojawiła się nadzieja, bo zaczęłam ją czytać i wcale nie miałam wrażenia, że jest nudno. Może nie była szczególnie ekscytująca, ale czytało mi się ją przyjemnie. Potem mój entuzjazm sięgnął zenitu, bo zaczęło się dziać i praktycznie nie mogłam oderwać się od lektury, tak bardzo byłam ciekawa tego, co stanie się dalej. A potem przyszło zakończenie. Nienajgorsze, ale maksymalnie przewidywalne, więc wraz z ostatnią stroną pojawiło się też rozczarowanie.

Tak w bardzo dużym skrócie mogę opisać uczucia, które towarzyszyły mi podczas czytania książki „I żyli długo i szczęśliwie”. Nie jest to wybitna lektura, ani taka, która wbije w fotel i na długo zapadnie w pamięć. Warto jednak pamiętać, że jest ona opisywana jako „thriller obyczajowy”, więc trzeba nastawić się też na te nieco wolniejsze, bardziej życiowe fragmenty, a nie tylko na pędzącą dziko akcję. Chociaż w obronie thrillera powiem, że niektóre fragmenty naprawdę wywołały u mnie ciarki niepokoju!






Naomi to bohaterka, której postawa potrafi nieźle namieszać czytelnikowi w głowie. Z jednej strony koniecznie chce zajść w drugą ciążę, a drugiej jest tak zmęczona opiekowaniem się swoją starszą córką, że najchętniej by się jej pozbyła. To po co jej kolejne dziecko? Logika pozostałych bohaterów bywała równie pokręcona, ale na dobrą sprawę Charlie i Sean zostali przedstawieni w jakiś taki nijaki, nieco chaotyczny sposób, że nawet nie jestem w stanie stwierdzić, czy polubiłam te postacie.

Sama fabuła jest naprawdę w porządku, wątek stalkingu i prześladowania został skonstruowany ciekawie i, tak jak już wspomniałam, zdarzyło mi się dość emocjonalnie zareagować na niektóre fragmenty. W pewnym momencie naprawdę się wciągnęłam i z wielką chęcią czytałam dalej. Ale motyw prześladowcy był jak dla mnie totalnie oklepany i wystarczyło podczas czytania chwilę się zastanowić, by jeszcze przed połową połączyć wszystko do kupy i rozgryźć zakończenie. Serio, dawno nie czytałam thrillera, w którym tak łatwo dało się wszystkiego domyślić.

Chociaż nie nazwę tej książki złą, bo czytało mi się ją całkiem przyjemnie, a styl autora jest naprawdę dobry, to jednak nie jestem nią zachwycona. Po tak ciekawym opisie spodziewałam się czegoś więcej, chociażby po tym nieszczęsnym zakończeniu. A ostatecznie nic mnie w niej specjalnie nie urzekło ani nie zapadło mi w pamięć. Nie będę wam jej odradzać, ale nie jest to książka, po którą warto sięgnąć już zaraz, rzucając wszystko inne w kąt.



MOJA OCENA

★★★★★★✩✩✩✩    6/10
P. 
 (very.little.book.nerd)


19 komentarzy:

  1. Szkoda, że książka nie do końca spełniła Twoje oczekiwania. Chciałam ją przeczytać, ale teraz, to jeszcze się zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jutro pewnie ją skończę, bo zostało mi niewiele stron. W większości zgadzam się z twoją opinią.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skończyłam ją już czytać ☺️. Jest dość nierówna, ale dobrze się ją czyta.

      Usuń
  3. Słyszałam o książce dobre opinie. I ja od czasu do czasu lubię takie książki przeczytać, może akurat kiedyś będę miała okazję to przeczytam i zobaczę czy mi się spodoba.
    Pozdrawiam Serdecznie
    https://smallbookwoorld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Różne opinie czytam o tej książce, ale mimo to jestem jej ciekawa :)
    Pozdrawiam
    http://czytanie-i-inne-przygody.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam już kilka bardzo nieprzechylnych recenzji na temat tej książki. Nie jest ona w moich klimatach, więc tym bardziej nie mam zamiaru po nią sięgać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam wiele na temat tej książki i jakoś nie przekonała mnie do siebie ;) może kiedyś jak będę miała więcej czasu i będzie u mnie w bibliotece to dam jej szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mimo wszystko chcę przeczytać tę książkę i przetestować ją na własnej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na ten moment nie mam tej książki w planach, ale będę miała ją na oku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mogę się przekonać do tego tytułu i chyba go odpuszczam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam na swój egzemplarz od wydawnictwa. Martwi mnie tylko to, że zbiera ta książka tak różne opinie, że w sumie nie wiem czego się spodziewać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Słyszałam, ale mam wrażenie, że to tytuł bardzo podobny do innych. Może kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Po krótkim opisie fabuły sądziłam, że to kolejny romans... Nie czuję zachęty aby sięgnąć po ten thriller. Sądzę, że irytowała by mnie główna bohaterka

    OdpowiedzUsuń
  13. Z chęcią chwyciłabym za książkę, moje klimaty, jak pojawi się okazja, skorzystam z niej.

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, że nie wbija w fotel :D Zastanowię się nad nią ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Od książek złych gorsze są tylko książki nijakie, o których człowiek zapomina. Przynajmniej te beznadziejne zostają z czytelnikiem na dłużej.

    OdpowiedzUsuń
  16. O książce słyszałam, jednak raczej nie miałam ochoty, by po nią sięgać. Jak widać słusznie.

    OdpowiedzUsuń